Dwa zdania o... Divinity Original Sin II

  • Autor: Ja, Rock
  • Opublikowano: 20 Wrzesień 2017
  • Komentuj 7

Kilka dni temu studio Larian wydało kontynuację  cRPG-a Divinity: Original Sin z 2014 roku – dziś Redakcja ma dla Was garść przemyśleń na temat tej produkcji. Dla kogo ona właściwie jest? Ile jest RPG w cRPG? Czy faktycznie nadaje się do gry dla kilku graczy? Posłuchajcie…

Spotkanie ze znajomymi na plaży

Mieszkańcy świata Rivellon pamiętają lepsze czasy. Bóg umarł, ciemne moce Pustki przedzierają się do naszego świata i przejmują we władanie zwykłych śmiertelników. Ale nie przyjdzie nam wcielić się w prostego drwala, który pewnego dnia budzi się z zamiarem przeżycia wielkiej przygody. O nie, wcielamy się w osobę władającą mocą Źródła (ang. source), która stara się umknąć przed Zakonem, a jednocześnie stawić czoła szalejącym po świecie tworom Pustki. Rozpoczynamy grę na statku Zakonu.  Jesteśmy skazańcem z magiczną obrożą na szyi, która ma tłumić nasze moce. Po jakimś czasie lądujemy w kolonii karnej dla takich, jak my, wyrzutków, a naszym celem jest pozbycie się obroży, ucieczka z wyspy, a w dalszej perspektywie uzyskanie kontroli nad swoim życiem…

I na tym mogłabym skończyć wprowadzenie do opisu postaci, ale jest jedna bardzo ważna cecha Divinity, która robi z niej przezacnego RPG. Przede wszystkim, tutaj człon "role" jest naprawdę istotny. Nasz wybór odnośnie postaci ma niebagatelne znaczenie. Zachowanie NPC, typ zadań, sposób ich rozwiązania, relacje z towarzyszami , dostępne kwestie dialogowe – wszystko to jest zdeterminowane przez rasę, płeć, profesję oraz tzw. tagi, czyli swego rodzaju "znaczniki" (np. mistyk, szlachcic, rzezimieszek itd.). Jest to idealne połączenie Dragon Age'a (w którym, niestety, rasa postaci wpływała tylko na sam początek gry, a potem wszystko szło tak samo), Numenery (z jej kwestiami zależnymi od profesji i umiejętności), kultowego Tormenta (w którym można było dowolnie zmieniać profesje i przez to odkrywać różne sposoby rozwiązywania zadań) oraz zapomnianego Arcanum (w którym można było praktycznie wszystko, i, tak, wielbię tę grę :-)).

Adam:  Faktycznie, wybór rasy, profesji i tagów ma naprawdę ogromne znaczenie dla całej naszej przygody. W zależności od tego jakiego taga określającego naszą przeszłość wybierzemy dostajemy inne, unikalne dla tego taga, opcje dialogowe. Zaludniający świat NPCe inaczej zareagują na postać będącą szlachcicem, a inaczej na rzezimieszka.

Witaj nieznajoma

Oczywiście, dostajemy do dyspozycji masę umiejętności, mocy Źródła, statystyki, czyli wszystko to, co składa się na tego typu gry. Ale dla mnie osobiście rozwinięte drzewko nie stanowi o dobrym RPG. To uczucie, że mam realny wpływ na rozgrywkę, każe mi zarywać noce przy takich produkcjach. Oraz przeświadczenie, że jeśli następnym razem postanowię zagrać inną rasą, przeżyję zupełnie inną przygodę.

A skoro już przy tworzeniu bohatera jesteśmy, to świetnym pomysłem jest możliwość zagrania postacią z określoną przeszłością, imieniem oraz charakterem. Mamy ich do wyboru kilka, ale naprawdę warto to zrobić, gdyż każda ma unikalne kwestie dialogowe. Co ciekawe, wszystkie te postacie tak czy inaczej pojawią się w grze, ale jako nasi towarzysze. Ja wybrałam Lhose, minstrelkę i wojowniczkę, i nie żałuję. W pewnym momencie Lhose zaczyna pięknie .śpiewać… właśnie dla takich chwil człowiek kupuje grę.

Adam: Ja zdecydowałem się na stworzenie zupełnie nowej postaci, choć tak jak napisała Asia - wybór istniejącego bohatera wydaje się być dobrym pomysłem jeśli mieliście okazję ograć pierwszą część Divinity. Co do nowych bohaterów - powodów do narzekań też na pewno nie będzie. Dostępnych jest kilka ras i ich nieumarłe odpowiedniki. Do tego dochodzi jeszcze kilkanaście różnych profesji oraz klas. Można trochę ponarzekać, że tak mało jest opcji zmiany wyglądu postaci, ale to może już zbytnio się czepiam.

Widoczki w Divinity są naprawdę ładne

Niech Was nie zmylą piękne screeny obecne w tej recenzji. Klimatem Divinity jest bardziej dark niż heroic. Bliżej mu zdecydowanie do Gothica niż jakiejkolwiek gry spod znaku AD&D. Jesteśmy niebezpieczną zwierzyną łowną, na początku gry obijającą się po klatce – nasi strażnicy nie mają zamiaru traktować nas ulgowo. Takie zestawienie sielskich widoków z brutalnym światem jest bardzo ciekawe.

System walki w Divinity, podobnie jak w poprzedniej części, oparty jest na turach i, póki co, nie widzę w nim większych zgrzytów. Podoba mi się wykorzystanie ukształtowania terenu oraz elementów otoczenia. Jest to ciekawe również podczas eksploracji, ponieważ dotarcie do niektórych miejsc wcale nie jest takie łatwe. Bywają jaskinie ukryte za głazem, ścieżki przesłonięte winoroślami – na szczęście można dowolnie obracać kamerą.

Kolejna ważna cecha Divinity to możliwość grania do 4 osób w trybie kooperacji. Ja jestem sceptyczna wobec tego pomysłu. W grze jest cała masa dialogów, możemy porozmawiać z absolutnie każdym NPC, nawet ze zwierzętami. Otoczenie nie jest opisane,  jak w przypadku Numenery, ale i tak tekstu jest wielka ilość. I tak jak jednej osobie, która po prostu chce rozsmakować się w grze i bez przeszkód zanurzyć w Rivellonie, nie powinno to przeszkadzać, tak już granie w grupie, w której każdy czyta w innym tempie, a dodatkowo niektórzy nie są zainteresowani dialogami – może to sprawiać problem.

Adam: Rzeczywiście z graniem z kimś może być mały problem, bo gierka strasznie zwalnia w momentach dialogu. Same dialogi są naprawdę świetne, ale trzeba sporo determinacji i masy chęci, żeby wszyscy zainteresowani wzięli w nich udział. Graliśmy z Asią na streamie i był problem ze zrozumieniem historii - Asia poszła porozmawiać z NPCem, ja w tym czasie zwiedzałem świat. Ostatecznie do końca nie wiedziałem co i dlaczego robię. Jeśli więc gracie z kimś to polecam pełne skupienie i ostre wczucie się w fabułę gry - żeby się dobrze bawić w kilka osób potrzebne jest moim zdaniem sporo dyscypliny. Później odpaliłem Divinity sam, miałem czas na spokojne porozmawianie z każdą postacią i gra tylko na tym zyskała.

Skoro już o dialogach mowa – gra jest w wersji angielskiej z angielskimi napisami, napisana naprawdę pięknym językiem, zróżnicowanym, żywym, ze świetnymi aktorami. Jeśli jednak ktoś słabo włada angielskim, może stracić połowę radości z grania, ponieważ językowo Divinity stoi na wysokim poziomie. Oczywiście, zachęcam do grania nawet osoby ledwo czytające w języku Szekspira, ponieważ nic tak nie motywuje do nauki jak chęć zrozumienia, co też NPC do Was mówi... Niemniej, Divinity jest pod tym względem wymagające.

Adam: Nie ma co ukrywać - szkoda, że nie ma polskiej wersji. Sam wolę grać po angielsku, ale rozumiem, że wiele osób czeka na polską wersję. Wracając jednak do samych dialogów - te są naprawdę ciekawie zbudowane i ma się poczucie rzeczywistego wpływu na otaczający nas świat. Czasem po prostu podchodziłem do NPCa tylko po to, żeby dowiedzieć się co ciekawego ma do powiedzenia.

Jeszcze tylko jedna sprawa ode mnie - grałem zarówno na padzie jak i na klawiaturze. Gra automatycznie wykryła podłączonego pada i zaleciła mi granie na kontrolerze obiecując nieco bogatsze doznania. Opanowanie guzików chwilę mi zajęło, zdarzyło się kilka niepotrzebnie wykonanych akcji, ale ostatecznie grało się całkiem przyjemnie. Drugi raz do Divinity podszedłem już w klasycznym ‘’myszko-klawiaturowym’’ stylu. I wiecie co? Jestem wielkim zwolennikiem grania na padzie, ale akurat tutaj myszka i klawiatura sprawdza się moim zdaniem lepiej.

Ocena końcowa  - mam za sobą nieco ponad 7 godzin grania, ale już teraz oceniam Divinity bardzo wysoko. Moim zdaniem, to znakomity cRPG, który wytrzymuje porównanie z takimi tytułami jak Numenera czy Baldurs Gate. Polecam wszystkim! Rock też wydaje się być zachwycony:

 

Pod tym wpisem można się reklamować. Jeżeli uważasz, że stworzyłeś bardzo dobry film związany z tematem wpisu, wklej do niego link w komentarzu. Najlepsze filmy zostaną tutaj na zawsze. Zapraszamy do komentarzy. Czekamy na Wasze opinie. Do dyspozycji naszych czytelników oddajemy również forum dyskusyjne... serdecznie zapraszamy tam do rozbudowanych dyskusji i kooperacji spoleczności brodaczy!

Komentarze