Trzy zdania o… LEGO Worlds

Moja wielka kosmiczna przygoda!

Moja wielka kosmiczna przygoda!

Drugi Minecraft, ale za to zbudowany w całości z LEGO. Prawdziwa gratka dla niespełnionych budowniczych, którzy w realnym świecie nie mają tony klocków, a zawsze chcieli zbudować własną stację kosmiczną. Idealna gra do zabawy w grupie! Takie i inne zapowiedzi mogliśmy znaleźć w mediach przed premierą LEGO Worlds. Czy gra spełniła te obietnice?

Nie chcę przeciągać, więc od razu powiem – nie, LEGO to nie Minecraft, nie Populous, nie Starbound czy Towns (hardcorowo trudne do opanowania, ale za to bardzo rozbudowane).

Pamiętacie kształtowanie terenu we wspomnianym wyżej Populousie z 1998 roku? To, co można było tam zbudować, to bajka w porównaniu do oferty LEGO Worlds. Grałam sporo w tego typu gry, ale pragnienie nieskrępowanej niczym kreacji, do której zachęca nas głosem Pana Lusterko Dariusz Odija, jakoś mi się nie udzieliło.

Narzędzi budowy i kształtowania mamy 5 (krajobrazu, kopiowania, budowy, malowania i odkrywania), przy czym co najmniej kilka z nich można by zmieścić w jednym. Używanie ich jest mało intuicyjne i niewygodne. I niestety, kreacja bardziej przypomina kopiowanie gotowych już wzorców niż tworzenie czegoś od nowa, a to dlatego, że postawienie prosto jednego klocka (sic!) jest naprawdę nie lada wyczynem. Zresztą, nie jestem osamotniona w tej opinii. Posłuchajcie, co na temat tej gry ma do powiedzenia Kamila.

Kamila: Ok. Muszę przyznać, że uczucia mam mieszane. Z jednej strony bawiłam się świetnie, ale tylko przy pierwszym podejściu. Z drugiej nie próbowałam nic budować, bo było to za trudne. Bieganie po tych mapach było przyjemne, ale tylko przy pierwszych trzech mapach. Z drugiej znowu strony pojawiały się mapy, na których wykonanie zadań było niemożliwe (małpa chce banana, a mapka jest pełna motorów zamiast bananowców). Przyznam szczerze, że ta gra jest trudna. Jest wiele opcji budowy, menu narzędzi jest nieczytelne i trudno się obsługiwało postać. Niby jest przeznaczona dla dzieci, a jednak dorośli ludzie mieli problem z postawieniem prostej ściany. Bardzo mieszane te uczucia.

W grze klimat bardzo się zmienia...

W grze klimat bardzo się zmienia…

Adam: Przyznam, że nie spędziłem w grze tyle czasu co dziewczyny, na pewno nie odkryłem nawet połowy dostępnych w niej opcji, ale… to co zdążyłem doświadczyć upewniło mnie, że na więcej nie mam jakoś specjalnie ochoty. Do samego wyglądu gry trudno się przyczepić – odwiedzane przez nas światy za każdym razem zaskoczą czymś nowym. Każdy świat wydaje się być inny od poprzednika, podczas moich podróży (niezbyt długich, to prawda) miałem okazję wylądować na planecie-pustyni z piaskiem aż po sam horyzont czy rajskiej wyspie pełnej palm i… zombie! W tle przygrywa sympatyczna dla ucha muzyczka, a opcje budowy nawet największych budowli wydają się nieskończone. Podobnie całkiem nieźle wygląda sprawa z pojazdami – kierować można niemal wszystkim, od traktorów, koparek i motocykli, aż po zwierzęta morskie w postaci płaszczek i rekinów.

Aha, dodam: Adam odkrył wszystkie opcje gry. Tam naprawdę nic już więcej nie ma poza „nieskrępowaną niczym kreacją” ;-)

Tego typu gry mają jak dla mnie dwie grupy odbiorców – samotników, którzy godzinami składają architektoniczne cuda, które można potem obejrzeć w warsztacie Steama, albo grupę znajomych, którzy niezobowiązująco chcą sobie pohasać w miłych okolicznościach przyrody. W przypadku LEGO Worlds, nie wyobrażam sobie, jak pojedyncza osobami miałaby się dobrze bawić. Za mało tu opcji, niestety.

Do grania w grupie przekonuje też dobrze napisany tryb kooperacji. Można podzielić się zadaniami i nagrody dostają wszyscy po równo. Podobnie ma się rzecz z kopiowaniem przedmiotów – w moim plecaku znajdowały się postacie i obiekty, które po drugiej stronie mapy odkryli moi towarzysze. Najwięcej frajdy mieliśmy ze wspólnego poznawania gry.

Co było fajne, to granie ze znajomymi. Z Asią ganiałyśmy po pierwszych mapach jak głupie, poznając nowe aspekty gry, i to było świetne. Latanie na ośmiorniczce, jazda motorem. Moje ulubione ”plackanie”, czyli silny atak w formie rozpłaszczania się na ziemi. Atakowanie bananami. Dzikie wspinaczki po wszystkich drzewach. To wszystko na prawdę może się podobać, jeśli tylko ma się pomysł na tę grę. Ja go nie mam. Więc do trzech razy sztuka i niestety, to by było na tyle.

Bawiłyśmy się świetnie, co zresztą widać było podczas streama:

Misja główna i zadania poboczne są niestety bardzo schematyczne. Gra ma to specyficzne poczucie humoru, do którego przyzwyczaiły nas poprzednie produkcje z uniwersum LEGO, aczkolwiek brakuje mi ciekawych rozwiązań i odrobiny wyzwania. Na dłuższą metę chodzi o: znalezienie 100 złotych klocków oraz przyniesienie postaci X (człowieczek/zwierzę) przedmiotu Y (banan/młotek/cokolwiek innego). To wszystko.

Można było dać trochę misji zręcznościowych albo związanych z wybudowaniem konkretnej rzeczy. Niestety, twórcy wyszli z założenia, że opcja sandboxu w klimacie najsłynniejszych klocków na świecie obroni się sama. W mojej opinii – pomylili się. Dlatego też nie dziwię się poniższej opinii Adama:

Lego Worlds nie potrafiła mnie w żaden sposób wciągnąć. Na każdej z map jest jakieś zadanie do wykonania, bez którego nie będziemy w stanie zebrać odpowiedniej liczby złotych klocków i opuścić wyspy. Może dlatego, że Lego Worlds to gra przeznaczona dla najmłodszych (PEGI 7), okazały się one całkowicie niewciągające. ”Nakarm kozę”, ”spotkaj się z…” czy ”zetnij drzewo” jakoś zupełnie do mnie nie przemawiały. W czasie, kiedy dziewczyny wykonywały główne zadanie, ja bezmyślnie i bez większego celu plątałem się po mapie. Początkowo sprawiało to nawet trochę radochy, ale bardzo szybko się nudzi. Skomplikowane wydało mi się także sterowanie opcjami budowy. Stawianie ścian czy edycja krajobrazów wymagają od gracza sporej wprawy, wprawy, której mi już nie będzie chciało się nabyć.

Pojazdów jest całkiem sporo

Pojazdów jest całkiem sporo

Studio TT Games stworzyło grę, które jest lekkim, utrzymanym w przyjemnym klimacie i ładnej oprawie wizualnej sandboxem z uproszczoną fabułą. Najmłodszym może się spodoba, chociaż narzędzia budowy i kształtowania terenu mogą być dla nich zbyt skomplikowane. Natomiast starszych graczy szybko znudzi. Taka przykra prawda.

W wielkim skrócie: tytuł na pewno będzie robił wrażenie na najmłodszych, wyobrażam sobie także, że spodoba się ludziom szukającym odskoczni od nieco poważniejszych produkcji. Gierka może i poprawna (do poziomu wybitnego sporo jej jednak brakuje), ale nie dla mnie.

Przy okazji zapraszamy na redakcyjnego streama, w środy i czwartki o 21.00.

grafika-na-okladke-live

Pod tym wpisem można się reklamować. Jeżeli uważasz, że stworzyłeś bardzo dobry film związany z tematem wpisu, wklej do niego link w komentarzu. Najlepsze filmy zostaną tutaj na zawsze. Zapraszamy wszystkich do komentowania naszych artykułów. Czekamy na Wasze opinie. Do dyspozycji naszych czytelników oddajemy również forum dyskusyjne... serdecznie zapraszamy tam do rozbudowanych dyskusji i kooperacji społeczności brodaczy!