O becie Gwinta słów kilka

th-6991-2008

Mini gry mają na celu uatrakcyjnienie rozgrywki i zatrzymanie gracza na dłużej przy danym tytule. Tak też było w Wiedźminie 3, w którym przerwy pomiędzy wojaczką wypełnialiśmy partyjką Gwinta w pobliskiej karczmie.

Wygląd kart uległ poprawie

Ten Geralt nie dorasta do pięt swojemu animowanemu odpowiednikowi

Gwint (którego prototyp powstał w zaledwie dwa dni!) zakorzenił się w sercach graczy, jako jedna z najlepszych ”gier w grze”. Zadania polegające na zbieraniu kart w Dzikim Gonie są niczym druga misja główna dla zaciekłych kolekcjonerów, którzy byli w stanie spędzić kolejne godziny na ich poszukiwaniu i wygrywaniu.

Zdobądź je wszystkie! Karty oczywiście...

Zdobądź je wszystkie! Karty oczywiście…

Karcianka spodobała się na tyle, że krótko po premierze trzeciej odsłony przygód wiedźmina powstał fanowski sieciowy Gwint-usunięty prawie natychmiastowo przez developera.

Precz ty podróbo!

Precz ty podróbo!

Nadzieja fanów na wiedźmińską grę karcianą pokroju Hearthstone wróciła wraz ze startem targów Electronic Entertainment Expo 2016, podczas których CD PROJEKT RED ogłosił swój nowy projekt pod tytułem Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana.

Czyżby narodziny króla?

Czyżby narodziny króla?

Tak więc po ponad pięciu miesiącach oczekiwania ruszyła zamknięta beta, która wymaga od Ciebie szczęścia pokroju wygrania w zdrapki, jeśli chcesz znaleźć się w gronie testerów. Mowa oczywiście o kluczach, które mamy szanse otrzymać jedynie poprzez zapisanie się do kolejki na oficjalnej stronie gry.

Czekacie jeszcze?

Długo jeszcze?

Czy jest to gra tylko dla tych, którzy polubili gwinta w Dzikim Gonie? Otóż nie. Jest to typowa gra ”Easy to learn, hard to master” w formie karcianej, przy której spędzimy kilkadziesiąt godzin i ciągle będziemy poznawać ją na nowo. Spodoba nam się nawet bez znajomości uniwersum.

Już na starcie możemy poczuć się wyróżnieni

Już na starcie możemy poczuć się wyróżnieni

Przy pierwszym uruchomieniu gry samouczek wyjaśni nam na czym polega gra, oraz pobieżnie wytłumaczy mechanizm rozgrywki, co okaże się wierzchołkiem góry lodowej, w miarę poznawania kolejnych kart i kombinacji. Zasady gry można wytłumaczyć w ciągu kilku minut.

Ekrany ładowania umila nam szereg wyświetlanych kart

Ekrany ładowania umila nam szereg wyświetlanych kart

Po wyborze bohatera talie tworzymy z maksymalnie 40 kart z podziałem na brązowe, srebrne i złote, wśród których znajdują się karty efektów specjalnych oraz zwyczajne jednostki. Kart dostępnych w grze jest w sumie 208 z podziałem na frakcyjne i neutralne. Rzadkość kart oznaczono przez: zwykłe, rzadkie, epickie oraz legendarne.

Ja tam lubię potwory...

Ja tam lubię potwory…

Przy rozpoczęciu gry obaj gracze dobierają po dziesięć kart, a następnie wymieniają trzy z nich w formie znanego mulligana. Następnie starają się uzyskać jak największy wynik na płaszczyźnie trzech linii walki (jednostki walczące w zwarciu, na dystans oraz oblężnicze).

Zagadka dla Was. Kto wygrał?

Zagadka dla Was. Kto wygrał?

W odróżnieniu od innych karcianek, tutaj najważniejszą rolę odgrywa liczba kart w ręce, dlatego kluczem do wygranej jest podpuszczanie przeciwnika do zużycia jak największej ilości kart, aby w następnych rundach być na lepszej pozycji. Do wygrania rozgrywki potrzebujemy dwóch z trzech rund, więc czasem możemy śmiało oddać rundę przeciwnikowi, jeśli coś nie poszło po naszej myśli.

Istotną rzeczą jest przewidywanie ruchów przeciwnika. W przypadku, gdy oponent zagrał kilka jednostek tego samego rodzaju, to możemy spodziewać się wzmocnienia ich wszystkich za pomocą odpowiedniej karty (np. Gromu), oczywiście mamy możliwość skontrowania tego, za pomocą odpowiednich kart.

Przypadek? Nie sądzę!

Przypadek? Nie sądzę!

W grze dostępne są (jak na razie) cztery frakcje:

  • Potwory charakteryzują się manipulowaniem na polu bitwy za pomocą kart pogody, które odpowiednio wzmacniają poszczególne jednostki.
Jedna z nowo wprowadzonych umiejętności

Jedna z nowo wprowadzonych umiejętności

  •  Scoia’tael dąży do zwycięstwa podstępem, co zapewnia szereg dostępnych pułapek oraz jednostki umożliwiające efektywne wykorzystywanie kart specjalnych.
Nikt nie lubi pułapek

Nikt nie lubi pułapek

  • Królestwa Północy są panami złotych kart, którzy potrafią z niewinnej brązowej jednostki stworzyć złotego koksa na miarę Geralta, który nie dość, że będzie nie do ruszenia, to swoimi statystykami będzie w stanie wygrać niejedną grę.
Złote karty są prawie nie do ruszenia

Złote karty są prawie nie do ruszenia

  • Skellige opiera się na zadawaniu obrażeń swoim jednostkom, odrzucaniu kart oraz wskrzeszaniu, co przy odpowiedniej kombinacji stanowi iście zabójczą broń.
Ta kombinacja!

Ta kombinacja!

To, co teraz przeczytacie, będzie dziwne, ale muszę przyznać, że Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana może nie spodobać się niektórym fanom wersji znanej z Wiedźmina 3. Zmiany pomiędzy nimi są diametralne.

Wulgarność ostała się kilku przypadkach

Wulgarność ostała się kilku przypadkach

Nawet błaha zmiany planszy może lekko zirytować starych wyjadaczy, a co dopiero: dodanie ogromnej ilości kart specjalnych, nowo stworzone pułapki Scioia‚tael czy dodanie do większości jednostek umiejętności pokroju ”Zmniejsz siłę 3 jednostek rywala (innej niż złota) o 5”.

Jeden z najlepszych removali w grze

Jeden z najlepszych ”removali” w grze

Szereg zmian — w stylu tych opisanych powyżej — sprawił, że wielu narzeka na zmienienie stylu rozgrywki i twierdzi, że ”Zabito właśnie ducha gwinta”. Niestety zapominają oni, że rozgrywka z przeciwnikiem niebędącym komputerem, to co innego i gra polegająca na rzucaniu szpiegów nie byłaby trafem w dziesiątkę.

Koniec z parszywymi szpiegami!

Koniec z parszywymi szpiegami!

Gra będzie darmowa, dlatego znajdziemy w niej mikropłatności, dzięki którym przyśpieszymy kolekcjonowanie kart. Z jednej strony zabija to podstawę tej gry, a mianowicie kolekcjonowanie kart, z drugiej zaś strony potężna dawka nowych kart pod postacią zakupionych beczek daje nam możliwość tworzenia coraz to lepszych i ciekawszych kompozycji.

Jakościowy hattrick?

Jakościowy hattrick?

Po dwutygodniowej regularnej zabawie (koło 30 godzinach) bez wydawania grosza byłem w stanie skleić jedną z potężniejszych talii, a mianowicie potworną pogodową kontrolę opartą na kartach dzikiego gonu. Jest to przykład mówiący, że gra nie wymaga zakupu setek beczek, aby móc konkurować z pozostałymi graczami.

Pogromca teraźniejszej mety

Pogromca teraźniejszej mety

Beczki kupowałem za złoto, zdobywane dzięki codziennym wygranym (przegrana nic nie zapewnia, prócz możliwości otrzymania przyjacielskiego GG, czyli 5 fragmentów kart lub 5 sztuk złota od oponenta) w tempie około trzech beczek każdego dnia. Co średnio zapewniało 15 kart dziennie, a wśród nich minimum trzy były rzadszej jakości.

Dzięki stary!

Dzięki stary!

Mimo tego, że gra jest w fazie bety, to ma wielki potencjał, aby zdetronizować obecnego króla karcianek, jakim jest Hearthstone. Nie oznacza to, że obecna wersja nie jest pozbawiona błędów. Balans między poszczególnymi frakcjami ciągle kuleje,  potwory stanowią lwią część granych talii, a niektóre karty pojawiają się w większości rozgrywek.

Szczęście? Nie, po prostu czysty skill...

Szczęście? Nie, po prostu czysty skill…

Na plus można zaliczyć serwery, które wydają się najstabilniejszym aspektem Gwinta: Wiedźmińskiej Gry Karcianej na ten moment. Do premiery — ile nie podzieli ona losu Wiedźmina 3 — pozostało około 7 miesięcy, więc wiele może się jeszcze zmienić.

gwent-the-witcher-card-game-ciri-artwork

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, to polecam zgłosić się do bety już teraz, a z pewnością wkrótce otrzymacie upragniony klucz. Warto czekać, ponieważ może zostaniecie testerami gry karcianej na miarę XXI wieku.

Pod tym wpisem można się reklamować. Jeżeli uważasz, że stworzyłeś bardzo dobry film związany z tematem wpisu, wklej do niego link w komentarzu. Najlepsze filmy zostaną tutaj na zawsze. Zapraszamy wszystkich do komentowania naszych artykułów. Czekamy na Wasze opinie. Do dyspozycji naszych czytelników oddajemy również forum dyskusyjne... serdecznie zapraszamy tam do rozbudowanych dyskusji i kooperacji społeczności brodaczy!