Pies, bułki i piwnica

Koniecznie przeczytajcie poprzedni odcinek.

Środa 27-08-2014
Spałem krótko i śniły mi się jakieś dziwactwa. Szedłem przez zdewastowany Wrocław. Pył i ruina wokół, ani żywego ducha, porażająca cisza, ani człowieka, ani zwierzęcia. Ciężko było rozpoznać ulice, ale chyba szedłem gdzieś w okolicy rynku. Każdy podmuch wiatru wzbudzał tumany kurzu, który pchał mi się do oczu i utrudniał oddychanie. Pamiętam, że zrobiłbym wszystko by usłyszeć jakiś dźwięk, inny niż własne kroki i wreszcie po kilkunastu minutach usłyszałem szczekanie. Pies musiał być niedaleko, bo słyszałem go wyraźnie. Normalnie nie zrobiłoby to na mnie wrażenia, ale teraz poczułem się jakbym odzyskał życie. Zacząłem biec w kierunku, z którego hałas dobiegał.  W zasadzie, to powinno wzbudzić moje wątpliwości, bo ja i bieganie, to wyrazy, których z reguły nie używam w jednym zdaniu. A nie, mam jedno: „nie lubię biegać”.

Pies najwyraźniej uciekał przede mną. Kilka razy wybiegałem zza rogu tylko po to, by dostrzec postrzępiony ogon znikający kilkanaście metrów przede mną w ruinach. Biegłem tak dłuższą chwilę i wreszcie mijając kolejną dziurę, która kiedyś musiała być fragmentem wejścia do kamienicy, zobaczyłem psa. Siedział w zamkniętym pomieszczeniu, patrząc na mnie z wywieszonym jęzorem. Zdążyłem tylko zobaczyć czerwoną chustę z drobnym czarnym wzorem, gdy coś mi się zwaliło na głowę. To mnie obudziło, a 5 minut później opary snu kompletnie ulotniły mi się z głowy. Tak przynajmniej wtedy myślałem.

Dzień jak co dzień. Pomykam radośnie do piekarni, ostatnio pod domem kupuję fantastyczny chleb żytni, który zajadam ze smakiem na śniadanie. Tym razem złożyło się jednak, ze chodziłem dwa razy. Za drugim po nieplanowane bułki, ale o tym za chwilę. Wracając do domu musiałem zahaczyć o piwnicę, trzymamy tam wózek mojego syna i potrzebowałem sprawdzić, czy nie ma tam czasem też starego fotelika samochodowego, który stanowił część wspomnianego wózka. Skomplikowana sprawa z tym wózkiem, nie będę się wdawał w inżynierskie zawiłości skomplikowanego mechanizmu, powiem jedynie, że nie raz, nie dwa przyciąłem sobie tym rękę. Gdyby napisali w sklepie ostrzeżenie „tylko dla inżynierów”, albo „nie dla idiotów”, to pewnie bym tego piekielnego powozu nie kupił.

Okazało się, że w piwnicy, na starannie złożonym kartonie,  siedział ten sam jegomość, którego spotkałem kilka miesięcy wcześniej. Kiwnął głową na mój widok i natychmiast zapytał, czy mam dla niego te bułki, które wczoraj mu obiecałem. To mnie trochę przystopowało. Wczoraj do piwnicy nie schodziłem, a te bułki… zaraz!
– To było kilka miesięcy temu. – Zauważyłem rozsądnie.
– Przecież był wczoraj z tym kartonem. – Pokazał coś palcem w głębi piwnicy. – I obiecał mi dwie bułki.
– Dobra, zaraz wracam. – Nie będę dyskutował z wariatem, a bułki faktycznie obiecałem i nie ważne, że kilka miesięcy temu. Najwyraźniej dziadkowi w mojej piwnicy czas jakoś szybciej leci.

Kupiłem dwie, takie sporych rozmiarów i jeszcze pasztet, co się go na kanapkę wyciska z jakiejś takiej elastycznej, okrągłej paczki. Zaniosłem do piwnicy podałem staruszkowi, który tym razem jedynie kiwnął głową. Myślałem, że go kupię, tym dodatkowym pasztetem, ale koleżka nic nie dał po sobie poznać. Rozerwał bułkę, wycisnął pasztet i zabrał się do pałaszowania całości. Co drugi kęs odrywał kawałek bułki i podawał psu, na którego wcześniej nie zwróciłem uwagi.

Zabrałem się za przeszukiwanie piwnicy, kątem oka obserwując staruszka i jego pupila. Nie wiedziałem czemu, ale pies wydawał mi się znajomy. Zerknąłem uważnie i wtedy zauważyłem lekko przybrudzoną czerwona chustę z czarnym wzorem i to mnie kompletnie pozbawiło oddechu. Ze szczegółami przypomniałem sobie swój ostatni sen. Do cholery! Jestem pewny, że to był ten sam pies.

r.

Pod tym wpisem można się reklamować. Jeżeli uważasz, że stworzyłeś bardzo dobry film związany z tematem wpisu, wklej do niego link w komentarzu. Najlepsze filmy zostaną tutaj na zawsze. Zapraszamy wszystkich do komentowania naszych artykułów. Czekamy na Wasze opinie. Do dyspozycji naszych czytelników oddajemy również forum dyskusyjne... serdecznie zapraszamy tam do rozbudowanych dyskusji i kooperacji społeczności brodaczy!