No i masz babo Bractwo

Skok Wiary... chyba się nie uda...

Skok Wiary… chyba się nie uda…

Zacznę od tego, że na filmowego Assassin’s Creed i tak trzeba iść i kropka. Ale, jeśli wierzyć tym co film już widzieli, to w kinie czeka na nas małe rozczarowanie. Trzeba tylko poczekać do szóstego stycznia.

Wynik 18% na Rotten Tomatoes to na pewno nie jest dobry prognostyk dla produkcji, która w końcu miała skończyć z niechlubną tradycją dotyczącą adaptacji gier. Co prawda taki frazes powtarzamy niemal przy każdym większym projekcie tego typu – tak było choćby w przypadku Warcrafta, który choć nie najgorszy i z ostatecznie niezłym wynikiem finansowym, to świata nie zawojował (ale Chiny już tak).

Okazuje się, że film w reżyserii Justina Kurzela nie będzie ”tym magicznym filmem”, który wszystko zmieni. Bo nie tylko na Rotten Tomatoes film oceniony został niezbyt wysoko. Metacritic.com wystawia mu co prawda wyższą ocenę (37/100), ale szału nadal nie ma.

Aguilar de Agarorobo klątwy z adaptacji gier nie zdejmie

Aguilar de Agarorobo klątwy z adaptacji gier nie zdejmie

Najwyraźniej ani Michael Fassbender, ani Jeremy Irons ani Marion Cotillard nie byli w stanie wyciągnąć filmu za uszy. Choć do gry aktorskiej recenzenci się nie przyczepiają, to kwestionują zdrowy rozsądek aktorów, którzy uznali ten film za dobry projekt,

Mowa jest też o niezrozumiałej fabule i słabo zarysowanych postaciach – należy pamiętać jedynie, że większość recenzentów zapalonymi graczami nie jest. Dla kogoś kto w świecie Assassin’s Creed jest nieco lepiej rozeznany, bo miał w ręku kilka gier z serii, film może już być sporo łatwiejszy w odbiorze.

Tak czy siak nie ma co załamywać rąk bo może graczom coś z filmu uda się wyciągnąć, ale na ”zdjęcie klątwy” chyba nie mamy co liczyć. No cóż, może uda się to kolejnym filmom od Ubi jak The Division czy nieco zapomnianym Splinter Cell z Tomem Hardy’m w roli głównej.

Filmowy Assassin’s Creed zabiera widza do czasów hiszpańskiej inkwizycji, głównym bohaterem filmu jest Callum Lynch i jego przodek Aguilar de Agarorobo, w którego wcielił się Michael Fassbender. W Polsce film trafi do kin szóstego stycznia.

Film trzeba jednak zobaczyć samemu!

Film trzeba jednak zobaczyć samemu!

[źródło: thevege.commetacritic.comrottentomatoes.com]

Pod tym wpisem można się reklamować. Jeżeli uważasz, że stworzyłeś bardzo dobry film związany z tematem wpisu, wklej do niego link w komentarzu. Najlepsze filmy zostaną tutaj na zawsze. Zapraszamy wszystkich do komentowania naszych artykułów. Czekamy na Wasze opinie. Do dyspozycji naszych czytelników oddajemy również forum dyskusyjne... serdecznie zapraszamy tam do rozbudowanych dyskusji i kooperacji społeczności brodaczy!